• Wpisów:983
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:wczoraj, 19:19
  • Licznik odwiedzin:75 257 / 1459 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Coraz częściej słyszę, że jest ze mnie dumny.
Tego właśnie było mi potrzeba, może jeszcze nie uformowałam sobie takich relacji o jakich marzę, ale mimo to, jest dobrze.
Jego obecność nadal mnie stresuje.
Może dlatego, że chce być tą idealną córką, której nigdy nie miał.
Pewne rzeczy mnie napędzają do działania, czuje się silniejsza i pewna siebie. Stawiam czoła codzienności i próbuję ją zmienić. Chce by było tak dobrze, bym nie musiała liczyć kratek w kalendarzu, bo w tym jestem już mistrzem. W końcu robię to, od tak dawna.

 

 
MIŁOŚĆ.
Każdy, ma swoją definicję miłość...
Ja osobiście, zrozumiałam jakiś czas temu, że miłość jest wtedy, gdy pozwalamy swobodnie odejść drugiemu człowiekowi.
Boli nas to,że jesteśmy odrzuceni, ale mimo wszystko, nie trzymamy go przy sobie na siłę. Pozwalamy odejść, ponieważ wiemy,że ta osoba będzie wtedy szczęśliwsza.
Miłość jest wtedy, gdy stawiamy kogoś szczęście wyżej, niż szczęście nas samych.
Tak czy siak...
Starajmy się mimo to, że miłość jest naturalnym uczuciem międzyludzkim. Może przyszła naturalnie, ale my mamy obowiązek to uczucie utrzymać, a także rozwijać.
To właśnie My jesteśmy intymnością i zaangażowaniem!
Bez Naszych wszelakich starań to nie ma sensu, nic nie ma sensu.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
"To jest uzależnienie od dręczyciela. Masochizm."
 

 
Przydałoby się coś napisać...
Ahh... czy rozsądne byłoby wyznać tutaj, że nie wiem, co się ze mną wyprawia? Raczej nie do końca.
Może i się gubię w samej sobie, ale ostatnia sytuacja dobiła mnie na wysoką skale.
Zeszły tydzień, był dla mnie bardzo ciężki.
Nie dlatego, że pochłonęła mnie praca.
Dlatego, że byłam sama.
Brak odzewu z drugiej strony, stawiał mnie w kropce.
Wiedziałam,że kieruje nami miłość, ale każdego dnia, gdy budząc się nie widziałam wiadomości, zaczęłam rozumieć.
Rozumieć to, że nie zawsze będę koić jego miłością ból, którym obdarza mnie świat.
Pozbawiona tego ukojenia, zaczęłam znów się zamykać.
Jak teraz z tego wyjść?
Jak potoczyć racjonalną rozmowę?
Jak nie popłakać, gdy rozmowa staje się poważna?
Za dużo pytań, ale odpowiedzi są oczywiste.
Tylko, czy ja umiem wypowiedzieć je na głos?
Nie.

Rozumiem, co ma na myśli, pisząc mi o tym. (potrzebuje/wybieram)
Aczkolwiek, moje serce nie potrafi, zgrać się z rozumem.
Nadal mam wrażenie,że nie można patrzeć na miłość, tak racjonalnie. Nie wszystko musi być nazwane...
Gdy kogoś kochasz- pragniesz go, ale zarazem potrzebujesz.
Czujesz pociąg fizyczny i emocjonalny, wchodzisz w tą miłość z całych sił i dajesz całego siebie. Nie umiem powiedzieć, że nie potrzebuje Cię, bo to jest kłamstwo.
Okłamywałabym samą siebie.
Z czego wiem?
Po porostu, już kiedyś miałam możliwość, doświadczyć tego jak to jest,gdy Cie nie ma.
Teraz, gdy wszystko wróciło do normy WIEM, że potrzebuję Cię, nie umiem funkcjonować bez Ciebie.
Jestem świadoma, że tak nie powinno być, ale tak jest.
No i trudno! Nie wszystko jesteśmy w stanie robić racjonalnie, bo tak ma być i koniec.
 

 
Zdrada, to nie tylko flirty, pocałunki czy nawet seks na boku.
W momencie, gdy kasujesz wiadomości na FB czy SMSy , tylko po to, by ktoś ich nie zobaczył... już tam jesteś... To również zdrada.
.
.
Dlatego, za każdym razem powtarzam.
Rób to, czego nie będziesz wstydził się powiedzieć na głos.
.
.
Sekret jest wtedy, gdy wie o nim tylko jedna osoba- Ty sam.
Może mam za dużo sekretów z samą sobą i nie potrafię sobie z tym poradzić?
Wydaje mi się, że mówię o nich w oczywisty sposób, a w rzeczywistości, wcale tak nie jest.
Każdy temat, zaczynam drogą okrężną i po chwili całkiem przerywam.
-Zapomniałam,
-A nie wiem,
-Nie ważne,
-Czekaj.
Nie za często, słyszeliście ode mnie takie słowa?
No i pomyśl, każde moje "nie ważne" to jeden sekret.
Mam wrażenie, że jestem z nich zbudowana.
Obawiam się, że już nikt nie dowie się, co kryje w głębi siebie.
Obawiam się, że już sama tego nie wiem.
 

 
Najtrudniejsze w życiu, jest chyba nauczyć się żyć, bez wyliczania czasu.
Bez wiecznego czekania, kiedy coś się skończy, by mogło się coś nowego zacząć.
Każdego dnia, staram się odłożyć zegarek w pracy i nie odkładać życia na później.
Gdy już mi się uda osiągnąć, to czas płynie szczęśliwiej. Zauważam dobre emocje w klientach i czerpie z nich energię.
Tego właśnie potrzebują ludzie chorzy na depresję.
Uśmiechów i dobroci od innych a nie dobrej recepty z mocnymi lekami.
Uwierzcie mi...
Da się czerpać dobrą energię tylko i wyłącznie z tego, jak np: Pani w sklepie powie nam "dzień dobry".
Tylko odpowiadajmy tak szczerze z uśmiecham na ustach, patrząc w oczy i mówiąc to z serca.
Nie mówmy "dzień dobry" tylko dlatego,że wypada.
Zmieniajmy ten świat.Zacznijmy od Nas samych, bo nie zapominajcie, że to właśnie My go tworzymy.
...
Chciałabym w tym właśnie momencie, życzyć Wam wszystkim Miłego dnia, Miłej nocy i Miłego ŻYCIA!
 

 
Myślałam nad tym, by zacząć sobie pisać tutaj, same dobre rzeczy, które mam w głowie.Zauważyłam, że niestety mój humor dużo zależy od pogody.Jak już sami zaczynacie zauważać, za oknami jest coraz szarzej i zimniej.
Nie wpływa to na mnie pozytywnie, brak chęci do czegokolwiek.
No ale dlaczego?
Życie jest pełne niespodzianek, a my tak po prostu przestaliśmy ich szukać. To co niegdyś sprawiało nam przyjemność, teraz jest ignorowane.Nie możemy tak robić!
Nie możemy całe życie liczyć dni i godzin.
Trzeba żyć tym, co jest teraz.
Nigdy nie będziecie szczęśliwi, jak będziecie rozpamiętywać o przeszłości i obawiać się przyszłości.

Sam masz kontrole, nad teraźniejszością.
Postaw sobie małe, banalne cele.
Cele takie jak:
-wypiję 2 litry wody,
-wyprowadzę się na spacer,
-przeczytam kolejne działy jakiejś książki,
-godzinkę się pouczę.
Niby takie oczywiste pierdoły, ale warto się cieszyć, jeśli przez cały dzień zrobisz to, bo tak to planowałeś i wiesz, że jesteś w stanie.
Z tygodnia na tydzień, te cele mogą się zmieniać, na bardziej czasochłonne i to nie będzie Cie przerastać.
Życie jest dla Ciebie, nie możesz z Nim walczyć!!
 

 
Bądźmy szefami naszych ust,
Byśmy nie stali się niewolnikami naszych słów...
 

 
Nie umiem tak...
Nie umiem traktować ludzi w taki sposób, jak oni traktują mnie.
Człowiek, który komplikuje mi życie i najchętniej straciłabym go z oczu raz na zawsze. jest moją codziennością. Mieszka w tej samej miejscowości, kształci się tam gdzie ja i nawet pracujemy w jednym budynku.
Nie wyobrażam sobie, być taka zarozumiała i irytująca.
Codziennie tłumaczę sobie, że to nie jej wina,że może ma jakieś problemy ze sobą.
Ale kurde!
Za każdym razem, gdy wyciągam do niej pomocną dłoń, zostaje sama wciągnięta na samo dno.
I to w tak okrutny sposób, że potrafię przemilczeć cały dzień, wrócić i po prostu się rozpłakać wiedząc, że jutro czeka mnie to samo.
 

 
Nie chcę tutaj tego opisywać.
Nie chcę nigdzie o tym pisać i mówić.
Chce wykluczyć to ze swojej głowy i życia.
Bolało mnie to i myślę je Jego też.
Obojgu jest nam ciężko po tej sytuacji...

  • awatar Gość: ty ej łocus ci chodzi? Sugerujesz że nachodzca muslim atakuje i gwałci dziewczynę? No w sumie mosz racje.
  • awatar PoProstuMarzycielka: Obojgu nam jest ciężko ale staramy się żyć od nowa choć daleko od siebie
  • awatar Gość: Bolało?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mam różne uczucia, co do tego.
Z jednej strony, strasznie mi leci czas z tygodnia na tydzień, a z drugiej ciągnie się niesamowicie...
Ale przecież nie mogę zapominać o tym, co powtarzam całe życie.
"NIC SIĘ NIE DZIEJE BEZ PRZYCZYNY"
O to właśnie chodzi.
Może dostałam ten czas, bo muszę tutaj dokończyć to, co zaczęłam?
Zdaję sobie sprawę, że muszę w końcu zrobić to, na co nie miałam odwagi i chęci.
Mam czas by wszystko nadrobić i pozałatwiać.
Wypowiedzieć słowa, które już tak długo czekają, by być wypowiedziane.

 

 
Przez chwilę, przeszło mi przez myśl, że chciałabym by osoby, które mi tak dają popalić, przez moment mieli możliwość, mieć takie wspomnienia jak Ja.
Tutaj nie chodzi o to bym została obdarowana współczuciem ,kompletnie nie to mam na myśli.
Ja po prostu, chcę być zrozumiana, by człowiek w trakcie rozmowy ze mną, wiedział co siedzi w mojej głowię, kieruje mną i co sprawia, że życie jest dla mnie aż tak trudne.
Rozmawiając z ludźmi, czuje się niekomfortowo. W mojej głowie panuje wieczny chaos, którego nie jestem w stanie ogarnąć sama.
Nie umiem się zwierzać. Czasem próbowałam, ale polegało to na tym,że po prostu przez płacz mówiłam, że nie daje rady. Ludzie traktują to jak zwyczajną chwile słabości. Problem polega na tym, że to nie jest chwila.
Ciągnie się to za mną od paru lat i nie umiem stracić tego, po pozornie pięknej drodze, którą podążam przez życie.
 

 
Przed chwilką uświadomiłam sobie, coś bardzo dla mnie ciężkiego...
Przeglądając zdjęcia, które chciałabym wywołać, jeszcze przed przeprowadzką zrozumiałam, że byłam mimo wszystko szczęśliwa. Przewijając te okropne zdjęcia dostrzegłam, że nie są takie okropne.
Widać na nim gołym okiem ten entuzjazm w moich oczach i szeroki uśmiech na ustach.
Tego nie zobaczycie już na moich zdjęciach, ten uśmiech się zmienił.
Zablokowałam się na świat, który mnie otacza.
Chciałabym być tak szczera w tym wszystkim co robię, jak kiedyś.
Nie czuć jak wszystko we mnie wygasa, jak traktuje życie z obojętnością i pogardą...
 

 
Jadąc tamtą drogą miałam potrzebę, by zatrzymać się i wejść.
Czułam, że babcia potrzebuje, bym była tam obecna.
Wchodząc w otwartą bramkę, chwyciło mi dech w piersiach.
Nie zdziwiłam się tym, ponieważ często tak miałam.
Lecz, gdy stanęłam przed grobem otulona ciemnością poczułam żal.Zdrętwiało mi ciało i w momencie poczułam, jak krew cieknie mi z ran i przemaka przez spodnie...
Położyłam dłoń w tym miejscu, ale ból nie pozwolił mi utrzymać ją zbyt długo.
Przestraszona chciałam szybko wracać do domu.
Wsiadając do samochodu spojrzałam na materiał i nic.
Ani kropli krwi, spodnie były suchutkie a rany przestały boleć.
Czując zimny powiew dochodzący z nikąd, zrozumiałam co się zdarzyło.



 

 
Dziś miałam wolny dzień.
Wolny od pracy i częściowo (przynajmniej tak myślałam) od ludzi.
Poranek spędzony z ukochanym, można zaliczyć do udanych, niestety nic nie trwa wiecznie.
Szybko pogodziłam się z faktem,że popołudniem już go nie będzie.
Wraz z jego wyjazdem zaczęło się...
Urok tego miejsca i ludzi w nim mieszkających, zrównało mnie z ziemną.
W takich momentach ludzie zdają sobie sprawę, że lubią wychodzić do pracy, ponieważ w domu nie ma wcale lepiej.
Może się gubię, może nie umiem znaleźć miejsca dla siebie *dla NAS.
Miejsca w którym nikt nie wywiera presji i nie musisz się bać, na dźwięk otwierających się drzwi.
 

 
Nie jest późno.
Aczkolwiek ja czuje się, jakbym nie spała długi okres czasu.
Szczerze?
Mam ochotę wyjść z tego pierdolonego łóżka, przypierdolić głową w lustro, a rozpryśniętymi kawałkami pociąć sobie całe ciało.
Mam wrażenie, że tylko wtedy obudzisz się rano i będziesz widział, że naprawdę mnie ranisz.
Miało być z miesiąca na miesiąc coraz lepiej, ale coraz częściej zasypiam z płaczem, na prochach, leżąc obok Ciebie.Słysząc, że jestem pierdolnięta i mam z głową.
Zasnąłeś, z jednej strony czuje ulgę, a z drugiej zażenowanie i rozczarowanie.
Czemu rozczarowanie?
Bo wierzyłam, że w końcu zrozumiałeś... <Przez chwilę byłam szczęśliwa, że tak jest...Przez chwilę>

Jutro mam bardzo stresujący dzień.
Niestety muszę sobie z tym radzić sama.
Jest mi ciężko i wiem, że nie mogę się napić, ani zabrać tabletek.
A zresztą jebać cały alkohol.
Mówiłam to raz i mogę powtarzać to wiele razy.
Rujnuje mi życie i niszczy marzenia.
Gdyby nie alkohol, to spałabym szczęśliwa, przytulona,zakochana i bezpieczna.
A teraz co?
Teraz usłyszałam coś, co jutro będę pamiętać tylko Ja.
"No i co? Chujowo Ci? To się zastanów czy wolisz mnie naćpanego, czy najebanego."
Ta...
No i w tym właśnie dniu przybyło mi zdań, które zostają mi w słowie do końca życia.
 

 
Cieszę się, że Cie mam.
Kogoś stabilnego, ale nie tak stabilnego, jak wszystko inne.
To jest taka stabilność- taka naprawdę.
Człowiek, który będzie przy Tobie, gdy wszyscy inni Cię znienawidzą. Gdy sama siebie znienawidzisz i będziesz miała nadzwyczajnie wszystkiego dość.
Na usta pcha mi się tylko jedno słowo.
Dziękuję.
 

 
Czasem, w życiu każdego z Nas, przychodzą chwilę takie jak ta.
Ta chwila, gdy wszyscy już dawno śpią, a Ty siedzisz w swoich czterech ścianach i myślisz.
Nad sensem istnienia, a może nad przyszłością?
Sama nie masz pojęcia nad czym, gubisz się już w całej swojej istocie.
W tle słychać tylko wyraźny dźwięk pianina, zupełnie tak jak w każdą samotnie spędzoną noc.
Może nadeszła ta pora, by to docenić.
Docenić to, że mamy tą chwilę dla siebie.
Gdzie nie musimy wyglądać dobrze, bo i tak nikt nie patrzy.
Możemy pobyć z samą sobą i zastanowić się, co dalej.
Czego tak naprawdę oczekujemy od życia i co robimy, by to osiągnąć.
 

 
Dziś 09.08.2017r.
Nasza 5 rocznica!
Kto by pomyślał, że 5 lat temu klepałam się po głowie mówiąc "Nie no Sabina daj se spokój, to tylko jakiś koleś z internetu."
No, ale jak już pewnie wiecie. Człowiek się uczy całe życie.
Jest to całkowita prawda.Jeśli ktokolwiek powiedziałby mi wtedy, że za 5 lat będę miała już termin ślubu i w trakcie będzie budowany Nasz dom, to z pewnością na mojej twarzy widniałby drwiący uśmieszek.
A teraz?
Teraz jestem szczęśliwa. Mężczyzna idealny, śpi sobie smacznie wiedząc, że Kocham Go jak szalona!
Wiedząc, że wszystko co robię, robię z myślą o Nim.
Jest pewny mojego uczucia, bo pokazuje mu każdego dnia (a przynajmniej staram się to robić) jak bardzo mi na nim zależy.
.
.
.
Wiecie co?
Podziwiam Go.Naprawdę trudno jest Kochać kogoś takiego jak Ja. (On pewnie by zaprzeczył)
No ale... wyłóżmy karty na stół!
Jestem specyficzna, często się obrażam, a jeszcze częściej stwierdzam, że robię to zupełnie niepotrzebnie. No ale jak to Ja, owijam się w swoje EGO i siedzę cichutko jak myszka.
Kiedy już foch mi przejdzie, przecież trzeba trochę popłakać np. o to, że chce szynszyla, że Mój wybranek nie chce zjeść obiadu, że coś mi się przypomni niekoniecznie miłego, że bla bla bla... Tak.
Gdy skończę już płakać, to dobrze byłoby przejechać się na mrożona kawkę. Więc w drogę!!
Haha nie nie nie... Przecież muszę zrobić makijaż, uczesać się, poprasować ubrania,sprawdzić czy mam wszystko w torebce, znaleźć telefon. <jeśli czegoś nie ma to znaczy, że zostawiłam to w szafie>. Przecież jestem fryzjerką, muszę się jakoś dobrze prezentować.
Ale mam też dobre strony... Nie umiem ich wymienić, jakoś mi nic do głowy nie przychodzi.
.
.
.
Opisze wam teraz mojego mężczyznę
(Kobietki uwierzcie mi, On naprawdę istnieje!)
Ma na imię Przemek(chodź częściej mówię mu Sergiusz)
Jeśli czytacie mojego bloga w miarę regularnie to możecie mieć o Nim jakiekolwiek pojęcie.
Z zawodu jest górnikiem (Nie życzę Wam, byście kiedykolwiek się martwiły o swojego mężczyznę, jak ja o Niego, gdy zjeżdża na dół)ale potrafi robić wszystko i wcale nie chodzi mi tu tylko o rzeczy takie, jak naprawianie kaloryfera, czy kafelkowanie.
Każda kobieta marzy, by nie musieć się samej czesać, robić sobie sama paznokcie hybrydowe i inne tego typu rzeczy. <ja już nie muszę marzyć>
Będąc z Nim jestem w niebie i wcale nie przesadzam.
Jest bardzo inteligentny(studia, rozwój i te sprawy)
Potrafi rozsądnie spojrzeć na parę aspektów, z którymi Ja nie do końca umiem się ogarnąć.
CZYTA, książki i to dobre książki, a nie jakieś kolorowe czasopisma!
Kurcze tyle tu jest tego wymieniania,że mogłabym tak całą noc. No niestety, ale wstaje o 6: 00 ponieważ Przemek z samego rana wstaje, aby skracać czas budowy. Nie umiałabym spać wiedząc, że on ciężko pracuje nad tym,byśmy mogli razem mieszkać. Więc postanowiłam ruszyć swój tyłek rano i chociaż porobić coś w tym domu w którym obecnie mieszkam.
.
.
.
Kochanie...
Wiem,że prędzej czy później, będziesz to czytał.
Chciałabym, byś wiedział, że nie tylko Cię Kocham.
Jestem też z Ciebie dumna, że tak zmieniłeś swoje życie, że wygrałeś z nałogami i masz w końcu nad wszystkim, co robisz kontrolę.
Szanuje Cię, za to jaki jesteś i za to co potrafisz zrobić, jeśli ktoś tylko Cię o coś poprosi.
Masz dobre serce i cieszę się, że znalazłeś w Nim miejsce na kogoś takiego jak Ja.
 

 
Założyliśmy coś takiego, jak rocznik.
Przyleciała prośba w moją stronę, bym każdego dnia pisała chodź jedno zdanie, pod widniejącymi tam datami.
Niby nic trudnego dla człowieka takiego jak Ja.
Kocham pisać i wiem jak ładnie ubrać myśli i przelać je na papier.
Ale... siadając przy biurku i otwierając rocznik, jedyne nad czym myślę jest to, że mam do dyspozycji pół strony na jeden dzień i nie mogę pisać czegoś za bardzo osobistego(mogę ale nie chce by ten rocznik był złym wspomnieniem).
Czasem czytam parę kartek do tyłu i pojawia się przed moimi oczyma widok, czytającej to nastolatki.
Prędzej czy później moja córka będzie chciała go przeczytać.Chce by robiła to z przyjemnością, by nie miała kompleksów na swoim punkcie.
Nie chce by była jak Ja, ale zależy mi nad tym, żeby spotkała na swej drodze człowieka, który ją obdarzy taką cudowną miłością, jaką robi to teraz jej tata.
By czuła się kochana, wstawała każdego ranka i wiedziała jak wygląda prawdziwa miłość.
Taka jak między mamą i tatą.(Nie wszystkie dzieci mają możliwość dostrzegania, czym jest prawdziwa miłość i myślę,że ten fakt boli każdego człowieka, nie tylko mnie)